Styl Japandi we wnętrzach
Największym wyzwaniem okazało się połączenie domowej biblioteczki z miejscem do spania dla niespodziewanych gości. Moja kanapa z funkcją spania początkowo wydawała się dobrym pomysłem, ale po kilku nocach spędzonych na cienkim materacu zmieniłam zdanie. Zdecydowałam się na model z tapicerką welurową w głębokim granacie – jest miękka w dotyku i łatwo ją czyścić. Pod spodem kryje się mechanizm DL, który rozkłada się płynnie jednym ruchem. Nad kanapą zamontowałam półkę na książki i lampkę do czytania. Wieczorem wygląda to jak mała czytelnia, a rano wystarczy złożyć siedzenie i znów mamy salon. Goście chwalą wygodę, a ja nie muszę szukać miejsca na pościel gdzieś w szafie.
Na koniec jedna rada od serca. Nie oszczędzaj na mechanizmach rozkładania i materacach. Tania kanapa z funkcją spania to najgorsza inwestycja. Szybko się psuje, skrzypi, a goście cierpią. Zainwestuj w solidny stelaz listwowy i materac piankowy o odpowiedniej gęstości. Twoja kręgosłup i goście ci podziękują. W open space wszystko jest na widoku, więc meble muszą być piękne i funkcjonalne. Nie ma miejsca na kompromisy.
Aranżacja open space to też ciągła walka o miejsce do spania dla gości. Kiedyś miałam rozkładaną sofę z cienkim piankowym siedziskiem. Goście skarżyli się na bolące plecy. Potem wymieniłam ją na kanapę z funkcją spania z 16 cm materacem piankowym na stelazu listwowym. Różnica jest kolosalna. Mechanizm DL działa płynnie, a materac faktycznie przypomina prawdziwe łóżko. Teraz nawet ciocia chwali wygodę, co jest ewenementem.
Nie ukrywam, że początkowo popełniłam kilka błędów. Kupiłam zbyt głęboki regał, który wystawał na 40 cm i optycznie zmniejszał pokój. Potem wymieniłam go na model o głębokości 25 cm – idealny na książki w miękkiej oprawie. Kolejna lekcja: unikać otwartych półek nad łóżkiem, bo kurz i ryzyko, że coś spadnie na głowę. Teraz wszystkie ciężkie albumy trzymam w dolnych szafkach, a lekkie tomiki na wyższych półkach. Domowa biblioteczka to żywy organizm – zmienia się z czasem, gdy przybywa książek i zmieniają się potrzeby.
Nie zapominajmy o nogach krzeseł. Często są one pomijane, a to one decydują o stabilności. W tanich modelach nogi są cienkie i chwieją się po kilku miesiącach. Szukajcie tych z metalowym wzmocnieniem lub litego drewna. W jednym z mieszkań, które urządzałam, klientka uparła się na krzesła z nogami z giętego metalu. Wyglądały nowocześnie, ale po roku zaczęły skrzypieć. Musieliśmy wymienić śruby na grubsze. Dlatego radzę sprawdzić, czy nogi są przymocowane do ramy na stałe, czy tylko wkręcone. Te drugie łatwiej wymienić, ale są mniej trwałe. Dobrze też, jeśli nóżki mają gumowe nakładki – nie rysują podłogi i tłumią hałas przy przesuwaniu.
A co z gośćmi, którzy zostają na noc? To częsty dylemat w małych mieszkaniach. Jeśli nie macie osobnego pokoju, kanapa z funkcja spania w salonie to jedno rozwiązanie, ale w jadalni sprawdzi się coś innego. Możecie wybrać krzesła do jadalni z dodatkowym schowkiem pod siedziskiem. Niektóre modele mają małe wnęki na pościel lub obrusy. To genialne na brak miejsca na pościel, który doskwiera wielu z nas. Ja sama trzymam w takich schowkach zapasowe poduszki i koce. Inna opcja to lekka wersalka w kształcie ławki, która po rozłożeniu staje się dodatkowym legowiskiem. Oczywiście nie zastąpi ona pełnowymiarowego lozka z pojemnikiem na posciel, ale w awaryjnych sytuacjach sprawdza się świetnie.
Oświetlenie w open space to osobna historia. Jedna lampa sufitowa nie wystarczy. Potrzebujesz warstw. Nad wyspą kuchenną wiszą trzy klosze, dające skupione światło do gotowania. W strefie salonu lampa podłogowa z abażurem tworzy przytulny kąt. A przy stole jadalnianym zamontowałam regulowany plafonier, który opada nisko nad blat. Dzięki temu każda strefa ma swoje światło i swój nastrój. Wieczorem gaszę górne oświetlenie i zapalam tylko lampki.
Nie zapominaj o strefie nauki. W małym pokoju biurko często staje pod ścianą, ale warto wybrać model z regulowanym blatem. Dzięki temu rośnie razem z dzieckiem. Krzesło musi mieć regulację wysokości i podłokietniki, żeby maluch nie garbił się podczas odrabiania lekcji. U nas sprawdziło się biurko narożne, które wykorzystuje nieużywany kąt pokoju. Nad blatem powiesiłam półki na książki i przybory szkolne – to oszczędza miejsce na blacie i uczy dziecko organizacji.
Brak miejsca na pościel to problem, który rozwiązuję koszami z trawy morskiej. Stoją pod wersalką i mieszczą cztery komplety prześcieradeł plus dwa koce. Kosze te mają naturalny zapach siana, który miesza się z olejkiem cedrowym. Nie używam perfumowanych sprayów do tkanin, bo one maskują, a nie czyszczą. W stylu japandi zapach ma być subtelny, jak wilgotna ziemia po deszczu. Wietrzę mieszkanie codziennie rano, nawet zimą. Pięć minut przeciągu i powietrze staje się lżejsze.